BLEFAROPLASTYKA – SUBIEKTYWNE WRAŻENIA PACJENTKI

Zapraszamy do zapoznania się z relacją naszej pacjentki, Pani Aleksandry (55 lat), która poddała się zabiegowi blefaroplastyki i podzieliła się z nami swoimi wrażeniami.

,,Od dłuższego czasu borykałam się z problemem opadających powiek. Z czasem stał się on bardzo dotkliwy. Powieki były tak obwisłe, że moje rzęsy były niemal niewidoczne, a nałożony makijaż rozcierał się po całej twarzy sprawiając, że wyglądałam wręcz śmiesznie. Rano powieki były tak ciężkie i opuchnięte, że miałam problem nie tylko z wykonaniem makijażu, ale również ich otwarciem. Za namową córki zaczęłam zastanawiać się nad zabiegiem blefaroplastyki.

Umówiłam się na konsultację w Gabinecie Medycyny Estetycznej Instytutu Piękna Bielenada z lekarzem zajmującym się chirurgią powiek. Pani Doktor po uprzednim przeprowadzeniu wywiadu medycznego oraz ocenie stanu moich powiek, jasno i rzeczowo przedstawiła mi sposób przeprowadzenia zabiegu, to jakich efektów mogę oczekiwać i jak będzie wyglądał proces rekonwalescencji. Zapytała mnie o moje obawy, które dotyczyły głównie mojej reakcji na potencjalny ból podczas zabiegu. Dałam sobie trochę czasu do namysłu, ale patrząc w lustro ostatecznie dojrzałam do decyzji.

Oczekując na zabieg przeszukałam cały internet, czytając wszystko na temat blefaroplastyki. Nie polecam jednak tego pomysłu, gdyż opinie niektórych pacjentek roztaczają przed czytelnikiem wizje prawdziwych tortur! Na tydzień przed zabiegiem odstawiłam suplementy zawierające witaminę E oraz witaminę C, a na dzień przed zgodnie z zaleceniem, wykonałam badania analityczne – morfologię, czas krzepnięcia krwii itp. Pamiętając o słowach jednej z kobiet opisującej swoje doznania, że najbardziej w czasie zabiegu bolał ją własny, paraliżujący strach- obiecałam sobie, że nie będę się bać. Zaufałam też Pani doktor, która zapewniła mnie, że nie będę czuła żadnego bólu podczas zabiegu.

DZIEŃ ZABIEGU

Pół godziny przed wyznaczonym czasem przybyłam na miejsce. Przywitała mnie ciepła atmosfera panująca w Instytucie- sterylna biel pomieszczeń, estetyczny i minimalistyczny wystrój oraz cicha muzyka w tle sprawiały, że od razu zaczęłam się uspokajać. Spokojny głos Pani doktor oraz moje całkowite zaufanie do jej doświadczenia sprawiło, że dotrzymałam danej sobie wcześniej obietnicy.

Pani doktor przystąpiła do wyznaczenia pola wycinka. Robiła to w sposób bardzo precyzyjny i dokładny, z dającą się wyczuć pasją- od razu wiedziałam, że jestem w dobrych rękach! W końcu przyszła pora na zabieg. Pani doktor wraz z asystentką odkaziły pole operacyjne, po czym wprowadziły znieczulenie miejscowe. Odczułam wtedy lekki dyskomfort, na który jednak byłam przygotowana i który trwa tylko kilka chwil. Potem czułam już tylko ruchy, ciągnięcia, słyszałam odgłosy sprzętu, czułam rozlewający się po gałce ocznej płyn. Jeszcze tylko szew i jedno oko będzie gotowe. Drugie – ta sama procedura i koniec- cały zabieg trwał około godziny. Od razu poczułam radość i ulgę, że to już za mną. Dostałam receptę i zalecenia jak należy postępować po zabiegu. Wiedziałam że opatrunek bardzo ograniczy moje pole widzenia, więc wzięłam ze sobą bliską osobę, która zajęła się mną po zabiegu. Około godziny po zaczęłam odczuwać ból, który był dość nieprzyjemny, podobny nieco do bólu, jaki odczuwa się przy silnym uderzeniu w nos. Zażyłam tabletkę ketonalu 100 i ból ustąpił zaledwie po dwóch godzinach i  już nie wrócił. Położyłam się spać na wznak, według zaleceń lekarza.

PIERWSZY DZIEŃ PO ZABIEGU

Obudziłam się rano bez bólu- przygotowany na noc ketonal okazał się niepotrzebny. Miałam obawy przystępując do zmiany opatrunku- zupełnie niepotrzebnie. Odkleił się bez problemu zarówno ten zewnętrzny jak i dwa plastry przyklejone na powiekach. Spojrzałam w lustro – powieki były sinoczerwone, ale nie bolały. Przez ich środek biegł czarny z powodu zaschniętej krwi szew, jednak już było widać efekty zabiegu. Nałożyłam na powiekę antybiotyk i założyłam nowy opatrunek. Przez cały dzień się oszczędzałam, leżałam z lekko uniesiona głową słuchając muzyki. Przez drugą noc też spałam na wznak choć sprawiało mi to niemały problem, gdyż nie jest to moja ulubiona pozycja do snu! Na następny dzień wokół oczu pojawiła się żółta obwódka, przypominająca siniaka.

Na trzeci dzień zdjęłam opatrunek- mimo opuchlizny i sino żółtych kolorów od razu było widać spektakularną zmianę kształtu moich oczu. Mój mąż stwierdził, że ubyło mi 30 lat!

Po kolejnych kilku dniach powoli zaczynam wracać do normy. Kolory wokół oczu ewoluują sprawiając, że zaczynam przypominać misia pandę. Powieki lekko mnie swędzą, a oczy są bardzo wrażliwe i łzawią zwłaszcza w kontakcie z silnymi kuchennymi zapachami, drażni je również klimatyzacja.

Po tygodniu po zabiegu przychodzi czas na zdjęcie szwów. Pani doktor zrobiła to bardzo delikatnie i powoli- prawie bezboleśnie. Powieki zostały wreszcie uwolnione- to ogromna ulga. Teraz już z dnia na dzień obserwowałam  ustępowanie siniaków i opuchlizny. Niecałe dwa tygodnie po wiedziałam, że efekt jest niesamowity!

Decydując się na zabieg blefaroplastyki byłam pewna obaw- czy będzie boleć, co z moim wzrokiem, ile czasu upłynie zanim wrócę do normalności? Pracownicy Instytutu Bielenda rozwiali wszystki moje obawy- zajęli się mną w profesjonalny sposób, dbając nie tylko o to aby sam zabieg przebiegł pomyślnie, ale również o to abym cały czas czuła się komfortowo i bezpiecznie.

Jeśli tak jak ja borykacie się z problemem opadających i opuchniętych powiek- koniecznie skorzystajcie z tego zabiegu! Naprawdę odmieni on Wasze życie, sprawi że jego jakość znacznie się poprawi, a Wy będziecie z uśmiechem na twarzy spoglądać w lustro!”